×

Zawieszenie

 Zawieszenie

Cisza w pokoju waży więcej niż ołów, 
ściany zacieśniają krąg wokół moich ramion. 
Stoję na progu dni, co nie mają stołów, 
nie mają okien, tylko chłód i znamię.

Chciałbym biec, lecz stopy wrosły w gęstą glinę, 
pytam o kierunek, lecz echo mi kłamie.
Zamiast mapy – w dłoniach trzymam tylko linę, 
która nie wiąże sensu, lecz pęta mi pamięć.

Boję się jutra, co jak dziki zwierz w zaroślach, 
czai się, by skoczyć, gdy tylko mrugnę okiem. 
Każda niespodzianka to w piersiach ostra ość, 
każda zmiana – przepaść pod niepewnym krokiem.

Bezradność jest jak mgła, co słońce pożera, 
nie widzę celu, nie czuję już drogi. 
Jestem jak statek, co na mieliźnie zamiera, 
bojąc się wiatru, choć tak bardzo błaga o progi.

Gdzie jest ta siła, co góry przenosi? 
Dziś nie mam jej dosyć, by podnieść powiekę. 
Czekam na świt, co o nic nie prosi, 
i po prostu pozwoli mi być znów człowiekiem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger