×

Brzeg

Brzeg

Stopy zapadają się w miękkość,
która jeszcze przed chwilą była skałą. 
To cierpliwość czasu zamieniona w pył, 
chłodny i jasny, przyjmujący każdy ciężar.
Wiatr nie pyta o pozwolenie. 
Wdziera się między pasma włosów, 
rozplata węzły myśli, 
zostawiając na rzęsach drobinki soli.
Słońce jest tu dotykiem. 
Ciepłą dłonią kładzioną na karku, obietnicą, 
że światło może przenikać aż do kości.
A potem nadchodzi woda.
Słona, rytmiczna, nieunikniona. 
Obmywa kostki z pyłu dnia, 
zabierając ze sobą ślady,
które przestały być potrzebne.
Nie ma w tym tęsknoty, jest tylko obecność. 
Bezkres, który nie potrzebuje imienia, 
by wypełnić klatkę piersiową czystym, błękitnym oddechem.

0
Copyright © Sielskagosia , Blogger