Równowaga
Równowaga
W korytarzu między echem a milczeniem
uczę się na nowo ciężaru własnych stóp.
Nie jestem już piórkiem rzuconym w cyklon
ani kamieniem, który zapomniał o świetle.
uczę się na nowo ciężaru własnych stóp.
Nie jestem już piórkiem rzuconym w cyklon
ani kamieniem, który zapomniał o świetle.
To jest moje terytorium odzyskane
— wąska ścieżka wydeptana w wysokiej trawie,
gdzie horyzont przestał drżeć od nadmiaru.
Tu kolory mają swoje prawdziwe imiona,
a czas zamiast smagać, łagodnie mnie niesie.
gdzie horyzont przestał drżeć od nadmiaru.
Tu kolory mają swoje prawdziwe imiona,
a czas zamiast smagać, łagodnie mnie niesie.
Równowaga to nie jest zastygnięcie.
To raczej mój oddech, który znajduje drogę,
gdy klatka piersiowa przestaje być ciężarem.
To zgoda na to, że nie muszę płonąć,
by udowodnić, że wciąż jestem żywa.
To raczej mój oddech, który znajduje drogę,
gdy klatka piersiowa przestaje być ciężarem.
To zgoda na to, że nie muszę płonąć,
by udowodnić, że wciąż jestem żywa.
Kładę dłonie na szorstkiej korze dnia.
Jest zwyczajnie. Jest spokojnie.
I właśnie w tej zwyczajności,
którą inni mijają bez słowa,
odnajduję swój największy cud
— bezpieczny ląd,
na którym wreszcie mogę po prostu stać.
Jest zwyczajnie. Jest spokojnie.
I właśnie w tej zwyczajności,
którą inni mijają bez słowa,
odnajduję swój największy cud
— bezpieczny ląd,
na którym wreszcie mogę po prostu stać.
13 .08.2022
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz