Rozpływanie
Rozpływanie
Znów jesteś obok, choć nie dotykasz podłogi
Wirujesz w powietrzu, między szafą a progiem
Druga ja –
CHŁODNA
OBCA
niemal PRZEZROCZYSTA patrzysz na mnie wzrokiem
w którym pustka błyszczy czysta.
W głowie sztorm, choć na zewnątrz cisza trwa uparta
Samotność pisze scenariusz, niechciana i warta?
Odrzucenie jak pętla zaciska się na krtani
Brak akceptacji karmi lęk, co mieszka pod powiekami
Nie wiem, co robić...
Nie wiem, co powiedzieć...
Świat jest za głośny, by w nim tak po prostu siedzieć
Więc biorę maskę rzeźbioną w codziennym uśmiechu
Chowam pod nią drżenie rąk i brak tchu
Izolacja to mój zamek, mur wysoki i szklany
Budowany wciąż od nowa, wciąż tak samo niechciany
Wycofuję się w głąb, gdzie nikt mnie nie dosięgnie
Gdzie czas stoi w miejscu, a serce wolniej biegnie
Dwie nas w jednym pokoju, lecz żadna nie jest cała
rozmyta w przestrzeni, co nagle skruszała
Wirujesz w powietrzu, między szafą a progiem
Druga ja –
CHŁODNA
OBCA
niemal PRZEZROCZYSTA patrzysz na mnie wzrokiem
w którym pustka błyszczy czysta.
W głowie sztorm, choć na zewnątrz cisza trwa uparta
Samotność pisze scenariusz, niechciana i warta?
Odrzucenie jak pętla zaciska się na krtani
Brak akceptacji karmi lęk, co mieszka pod powiekami
Nie wiem, co robić...
Nie wiem, co powiedzieć...
Świat jest za głośny, by w nim tak po prostu siedzieć
Więc biorę maskę rzeźbioną w codziennym uśmiechu
Chowam pod nią drżenie rąk i brak tchu
Izolacja to mój zamek, mur wysoki i szklany
Budowany wciąż od nowa, wciąż tak samo niechciany
Wycofuję się w głąb, gdzie nikt mnie nie dosięgnie
Gdzie czas stoi w miejscu, a serce wolniej biegnie
Dwie nas w jednym pokoju, lecz żadna nie jest cała
rozmyta w przestrzeni, co nagle skruszała
Druga "ja"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz