×

Horyzont

 Horyzont

Linia na ekranie nagle traci góry i doliny
Wygładza się w horyzont, prosty i surowy
Wypadasz z własnej krwi, z mięśni, 
Z gęstej ciała gliny
Lżejszy o cały ciężar, co dotąd bił do głowy
To nie jest podróż, to raczej rozpuszczenie
Jak kostka cukru w herbacie wieczności
Znikają imiona, twarze i każde pragnienie
Zostaje tylko jądro najczystszej jasności
Krótki postój w próżni

Grawitacja: 
Przestaje być prawem, staje się wspomnieniem

Czas: 
Rozciąga się w punkt, który nie ma końca
Dźwięk:
Staje się kolorem, a cisza – ukojeniem

Strach: 
Odpada jak stary strup, gdy dotykasz słońca
Słyszysz ten metaliczny trzask? To defibrylator
Woła cię z powrotem do klatki z kości i tkanek
Świat znów staje się głośny, duszny i kanciasty
A ty budzisz się rano, choć to nie był poranek
Zostaje tylko ten chłód na koniuszkach palców
I pewność dziwna, co w samym środku drzemie:
Że śmierć to nie ściana, lecz tylko otwarte okno,
Przez które na chwilę wypuściłeś ziemię

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger