Bilet do nieba
Bilet do nieba
Mgłą spowitą drogą idę przed siebie,
wbrew przestrogom szukam kresu i początku.
Słyszę głośny szum, choć wciąż jestem w niebycie,
pomiędzy światami rwie się życia wątek.
wbrew przestrogom szukam kresu i początku.
Słyszę głośny szum, choć wciąż jestem w niebycie,
pomiędzy światami rwie się życia wątek.
Tam na dole radość, tu mrok i milczenie,
czy oni o bólu już całkiem zapomnieli?
Patrzę na dusze przez świat wygnane,
które iskry nadziei dawno nie widziały.
czy oni o bólu już całkiem zapomnieli?
Patrzę na dusze przez świat wygnane,
które iskry nadziei dawno nie widziały.
U progu Azylu, gdzie raj jest tak blisko,
coś mnie zatrzymuje, nie pozwala odejść.
To ludzka beztroska i czarna łza na dłoni
każą mi zawrócić w ziemskie, mroczne drogi.
coś mnie zatrzymuje, nie pozwala odejść.
To ludzka beztroska i czarna łza na dłoni
każą mi zawrócić w ziemskie, mroczne drogi.
Wybieram dół, świat ludzkich słabości,
choć Niebo być może wyśmieje tę zmianę.
Oddaję swą szansę, by w gęstej ciemności
odnaleźć te dusze, co są zapomniane.
choć Niebo być może wyśmieje tę zmianę.
Oddaję swą szansę, by w gęstej ciemności
odnaleźć te dusze, co są zapomniane.
Może straciłam swą jedyną szansę,
by zaznać spokoju i zostać w światłości.
Lecz wolę trwać przy nich, w ziemskim balansie,
niosąc im odkupienie z ludzkich niedoskonałości.
by zaznać spokoju i zostać w światłości.
Lecz wolę trwać przy nich, w ziemskim balansie,
niosąc im odkupienie z ludzkich niedoskonałości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz