Niema
Niema
W piersiach wybucha tysiąc orkiestr naraz,
krzyk nienazwany w gardle nagle puchnie.
Świat wiruje dziko, gubiąc rytm i miarę,
a ja stoję niema, nim ta cisza pęknie.
krzyk nienazwany w gardle nagle puchnie.
Świat wiruje dziko, gubiąc rytm i miarę,
a ja stoję niema, nim ta cisza pęknie.
Wszystkie kolory zlane w jedną biel oślepłą,
gniew ramię w ramię z lękiem tańczy boso.
Zbyt wiele ognia, by poczuć choć ciepło,
zbyt wiele głosów, by usłyszeć los swój.
gniew ramię w ramię z lękiem tańczy boso.
Zbyt wiele ognia, by poczuć choć ciepło,
zbyt wiele głosów, by usłyszeć los swój.
I gdy tak huczy w mnie szał i trwoga,
mięśnie drętwieją, czas w żyłach ustaje.
Zastygam w bezruchu – jak rzeźba u progu,
którą własne wnętrze na wskroś łamie.
mięśnie drętwieją, czas w żyłach ustaje.
Zastygam w bezruchu – jak rzeźba u progu,
którą własne wnętrze na wskroś łamie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz