Jesteś moją mocą
Jesteś moją mocą
Przynosisz bezkres w zaciśniętych pięściach,
słony osad na skórze i szum,
który wciąż płucze ci skronie od środka.
Myślisz: „Teraz dam radę”.
Bo horyzont obiecał wielkość,
a wiatr wydmuchał lęk przed jutrem.
słony osad na skórze i szum,
który wciąż płucze ci skronie od środka.
Myślisz: „Teraz dam radę”.
Bo horyzont obiecał wielkość,
a wiatr wydmuchał lęk przed jutrem.
Ale pokój ma sufit.
Ten nie ustępuje przed natchnieniem.
Problem zostawiony rano na stole
nie wyparował od słońca.
Leży tam nadal – ciężki, kanciasty,
całkowicie obojętny na to,
że przed chwilą dotykałeś wieczności.
Ten nie ustępuje przed natchnieniem.
Problem zostawiony rano na stole
nie wyparował od słońca.
Leży tam nadal – ciężki, kanciasty,
całkowicie obojętny na to,
że przed chwilą dotykałeś wieczności.
To jest moment zdrady.
Kiedy przestrzeń staje się dekoracją,
a żywioły – niemym filmem.
Kiedy przestrzeń staje się dekoracją,
a żywioły – niemym filmem.
Przestań patrzeć na nie jak na ratunek.
Zacznij patrzeć jak na narzędzia.
Niech woda nie będzie ucieczką,
lecz siłą, która rozpuszcza opór.
Niech wiatr nie będzie tylko świstem,
lecz chłodną precyzją cięcia.
Zacznij patrzeć jak na narzędzia.
Niech woda nie będzie ucieczką,
lecz siłą, która rozpuszcza opór.
Niech wiatr nie będzie tylko świstem,
lecz chłodną precyzją cięcia.
Nie rozwiążesz węzła, gapiąc się w niebo.
Rozwiąż go palcami, które drżą od zimnej fali.
To jedyny sposób, by zachwyt
nie stał się kolejnym kłamstwem,
którym karmisz się przed powrotem do klatki.
Rozwiąż go palcami, które drżą od zimnej fali.
To jedyny sposób, by zachwyt
nie stał się kolejnym kłamstwem,
którym karmisz się przed powrotem do klatki.
Użyj tej dzikości, by przesunąć ścianę.
Choćby o milimetr.
Choćby o milimetr.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz