Oddychać próżnią
Oddychać próżnią
Wszystko było ze szkła i neonu.
Budowałem piętra z samej tylko wiary,
że grawitacja to błąd w obliczeniach,
a ja – jedynym, który go przejrzał.
Stałem na krawędzi dachu nie jak samobójca,
lecz jak król, któremu zabrakło ziemi,
więc postanowił anektować niebo.
Budowałem piętra z samej tylko wiary,
że grawitacja to błąd w obliczeniach,
a ja – jedynym, który go przejrzał.
Stałem na krawędzi dachu nie jak samobójca,
lecz jak król, któremu zabrakło ziemi,
więc postanowił anektować niebo.
Jeden krok. Tylko jeden, by udowodnić,
że potrafię oddychać próżnią.
I wtedy światło zgasło.
To nie był lot, to było szarpnięcie smyczy.
Nagle poczułem kości, poczułem mięśnie,
poczułem ciało, które waży tonę.
Wiatr przestał mnie nieść, zaczął mnie chłostać,
a wieżowiec obok rósł w górę z nienawiścią,
zostawiając mnie w ciemnym tunelu pędu.
że potrafię oddychać próżnią.
I wtedy światło zgasło.
To nie był lot, to było szarpnięcie smyczy.
Nagle poczułem kości, poczułem mięśnie,
poczułem ciało, które waży tonę.
Wiatr przestał mnie nieść, zaczął mnie chłostać,
a wieżowiec obok rósł w górę z nienawiścią,
zostawiając mnie w ciemnym tunelu pędu.
Beton nie negocjuje.
Nie słucha moich genialnych wierszy,
nie dba o miliony, które miałem zarobić,
ani o miłość, którą chciałem zalać świat.
Trzask.
Spotkanie materii z iluzją.
Koniec wysokiego napięcia.
Nie słucha moich genialnych wierszy,
nie dba o miliony, które miałem zarobić,
ani o miłość, którą chciałem zalać świat.
Trzask.
Spotkanie materii z iluzją.
Koniec wysokiego napięcia.
Leżę płasko, rozlany na zimnej płycie,
a w głowie wciąż wiruje ostatnia iskra,
pytając szeptem:
„Jak to możliwe, że przed chwilą...
...gwiazdy były na wyciągnięcie ręki?”
a w głowie wciąż wiruje ostatnia iskra,
pytając szeptem:
„Jak to możliwe, że przed chwilą...
...gwiazdy były na wyciągnięcie ręki?”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz