Wysokie „M”
Wysokie „M”
Zamknęli mnie w klatce z białych pastylek,
gdzie słońce ma zawsze ten sam, letni odcień.
Wszystko jest „w normie”, trwa chwil aż tyle,
ile potrzeba, by nie czuć już kropel na miodzie.
A ja tęsknię za burzą, co łamała drzewa,
za prądem w żyłach, co nie miał oporów.
Gdy świat był za mały i głośno tak śpiewał,
że nie potrzebowałam ni snu, ni pozorów.
TĘSKNOTA ZA KRAWĘDZIĄ...
Pustka to spokój, co waży zbyt wiele,
Głód to siła, co w mięśniach mi drzemie.
Bunt by wypluć to wszystko, co czyni mnie cieniem,
Zew by poczuć pod stopą płonącą znów ziemię.
Chcę znowu biec szybciej niż własne spojrzenie,
nie pytać o jutro, nie liczyć strat w nocy.
Mieć w sobie ten ogień, to nagłe olśnienie,
co daje mi władzę i ból pełnej mocy.
ADRENALINA – moja jedyna waluta,
WOLNOŚĆ, co parzy jak słońce w zenicie.
Czy to jest życie, gdy dusza zakuta
w chemiczny pancerz, co gwarantuje przeżycie?
WYRZUCIĆ TO WSZYSTKO!
ROZBIĆ TĘ CISZĘ!
Chcę czuć, jak krew dudni rytmem werbla.
Niech znowu te głosy na szczycie usłyszę,
zanim mnie dopadnie ta szara, cicha pętla.
15.09.2024
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz