Obecność
Obecność
Stopy grzęzną w chłodnej masie,
która niedawno była skałą.
To cierpliwość czasu sypiąca się w pył,
przyjmująca bez skargi ciężar ciała.
To cierpliwość czasu sypiąca się w pył,
przyjmująca bez skargi ciężar ciała.
Wiatr nie prosi o pozwolenie.
Wdziera się między włosy,
rozplata ciasne supły myśli,
zostawia na rzęsach kryształki soli.
Wdziera się między włosy,
rozplata ciasne supły myśli,
zostawia na rzęsach kryształki soli.
Słońce jest dotykiem.
Ciepłą dłonią kładzioną na karku,
obietnicą światła, które przenika
głęboko pod skórę.
Ciepłą dłonią kładzioną na karku,
obietnicą światła, które przenika
głęboko pod skórę.
A potem nadchodzi woda.
Słona, rytmiczna, nieunikniona.
Obmywa kostki z kurzu dnia,
zabiera zbędne już ślady.
Słona, rytmiczna, nieunikniona.
Obmywa kostki z kurzu dnia,
zabiera zbędne już ślady.
Nie ma w tym tęsknoty.
Tylko bezkres, który nie potrzebuje imienia,
by wypełnić płuca spokojnym,
błękitnym oddechem.
Tylko bezkres, który nie potrzebuje imienia,
by wypełnić płuca spokojnym,
błękitnym oddechem.
29.11.2024
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz