Perspektywa Grzywacza
Perspektywa Grzywacza
Zostawiam w tyle piach i ląd stabilny,
Gdzie każdy szept urasta do rangi wyroku.
Mój świat jest teraz płynny, nieomylny,
W rytmie przypływu, w spienionym potoku.
Gdzie każdy szept urasta do rangi wyroku.
Mój świat jest teraz płynny, nieomylny,
W rytmie przypływu, w spienionym potoku.
Wznoszę się zwolna na błękitnym grzbiecie,
Gdzie morską pianą koronuje skronie.
Wszystko, co małe i ciasne na świecie,
W dole zostaje – i w głębiach tonie.
Gdzie morską pianą koronuje skronie.
Wszystko, co małe i ciasne na świecie,
W dole zostaje – i w głębiach tonie.
Z poziomu fali, co niebo niemal dotyka,
Patrzę na ziemię jak na mapę rdzawą.
Tam troska każda w gęstym tłumie znika,
Stając się tylko nieważną zabawą.
Patrzę na ziemię jak na mapę rdzawą.
Tam troska każda w gęstym tłumie znika,
Stając się tylko nieważną zabawą.
Czymże jest lęk o jutra ramy ciasne,
Gdy pod stopami mam otchłań bez końca?
Tu prawo wody jest jedyne, jasne:
Być częścią ruchu i odbiciem słońca.
Gdy pod stopami mam otchłań bez końca?
Tu prawo wody jest jedyne, jasne:
Być częścią ruchu i odbiciem słońca.
Wielka fala niesie mnie nad codzienność,
W górze jest wolność, w dole – pył i cienie.
Wybieram głębię i morską niezmienność,
Zmieniając ciężar w lekkie uniesienie.
W górze jest wolność, w dole – pył i cienie.
Wybieram głębię i morską niezmienność,
Zmieniając ciężar w lekkie uniesienie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz