Zapachniało nadzieją
Zapachniało nadzieją
Słońce nieśmiało zagląda przez szyby,
rozświetlając zieleń, która wzeszła na spodeczkach.
To już – te dni pachnące nadzieją,
bukszpanem wetkniętym między białe serwetki
i ostrą, radosną świeżością rzeżuchy.
rozświetlając zieleń, która wzeszła na spodeczkach.
To już – te dni pachnące nadzieją,
bukszpanem wetkniętym między białe serwetki
i ostrą, radosną świeżością rzeżuchy.
Na stole, centrum domowego wszechświata,
rozsiadły się spokojnie tradycje.
Ciężki, aksamitny sernik pachnie wanilią,
przypominając dłonie babci i wspólny śmiech,
a wysoka, drożdżowa babka pyszni się
pod kaskadą lukru jak wiosenna chmura.
rozsiadły się spokojnie tradycje.
Ciężki, aksamitny sernik pachnie wanilią,
przypominając dłonie babci i wspólny śmiech,
a wysoka, drożdżowa babka pyszni się
pod kaskadą lukru jak wiosenna chmura.
Nie potrzeba rymów, by poczuć
ten ciężar dobrej nowiny i lekkiego wiatru,
który wpada przez uchylone okno.
Wszystko jest na swoim miejscu:
bliscy, spokój i to ciche czekanie,
aż życie na nowo rozkwitnie w każdym z nas.
20.04.2025
ten ciężar dobrej nowiny i lekkiego wiatru,
który wpada przez uchylone okno.
Wszystko jest na swoim miejscu:
bliscy, spokój i to ciche czekanie,
aż życie na nowo rozkwitnie w każdym z nas.
20.04.2025

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz