×

Leczniczy przypływ

Leczniczy przypływ

Wchodzę w ten błękit boso, 
zostawiając za sobą 
głębokie bruzdy w wilgotnym piasku, 
które morze natychmiast wypełnia chłodną, 
słoną treścią, jakby chciało uleczyć 
każdą ranę zadaną lądowi przez moje kroki. 

Wiatr jest dzisiaj natarczywy i czuły zarazem,
wplata się w pasma włosów 
zapachem dalekich sztormów i wodorostów, 
szarpiąc ubranie, by przypomnieć mi o wolności, 
której nie da się zamknąć w żadnym słowie. 

Słońce osiada na ramionach ciężką, złotą mgłą, 
przenika przez skórę aż do kości, 
topiąc w swoim żarze resztki niepokoju, 
podczas gdy każda kolejna fala, obmywająca stopy,
jest jak powolny oddech ogromnego organizmu, 
w którym ginie mój własny, mały lęk. 

Kochać tę wodę to godzić się na bycie kruchym, 
na znikanie i powracanie w rytmie przypływu, 
który nie zna litości, ale daje najgłębsze ukojenie, 
zamieniając moją obecność w cichy fragment bezkresu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger