×

Na krawędzi

Na krawędzi

Stoisz na krawędzi klifu,
płuca masz pełne ostrego, słonego powietrza,
a wiatr chlaszcze cię po twarzy,
jakby chciał wybić z głowy wszystkie daty i nazwiska.
Woda pod tobą nie zna litości ani empatii,
jest po prostu potęgą,
która połyka słońce bez mrugnięcia okiem.
I w tym huku, w tej nieludzkiej przestrzeni,
czujesz, jak wraca ci krew do rąk,
jak kręgosłup znów staje się pionowy.
Mówisz sobie: to jest siła.
Mówisz: tylko to mnie trzyma przy życiu.
Ale to kłamstwo, piękne i szerokie jak horyzont.
Przestrzeń nie ma rąk, by cię podnieść,
gdy wrócisz do pokoju o czterech ścianach.
Woda nie spłaci długu, nie uciszy telefonu,
nie naprawi pękniętej więzi,
która czeka na ciebie w przedpokoju razem z butami.
Żywioły są głuche na twoje „dlaczego”.
Dają ci oddech, byś mógł biec dalej,
ale nie zdejmują ci z pleców ciężaru,
z którym wyszedłeś z domu.
Wracasz.
Z piaskiem w butach i tym samym pytaniem pod żebrami,
którego nie zagłuszył nawet największy sztorm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger