×

Poza Kurtyną



Poza Kurtyną

W moim teatrze życia, na samym środku sceny, 
Nałożyłaś mi maskę – sztywny odlew tremy. 
Zastygły grymas, co nie zna moich rysów,
Ciężki od ról cudzych i martwych scenopisów.
Zapomniałaś, że tętno bije pod spodem, 
Że nie jestem aktorem, a żywym dowodem 
Na ból, co się kruszy, na krew i na tlen,
A nie na wyuczony, mechaniczny sen.
To dysocjacja – ten chłodny, obcy cień,
Konwersja, co kradnie mi każdy jasny dzień. 
Podszywa się pod głos, pod gesty i ruchy, 
Zmieniając moją prawdę w jałowe podsłuchy.
Zdejmij tę maskę! 
Niech pęknie ta skorupa,
Zabierz lęki, co ciążą jak ołowiana kłoda. 
Wygaś te emocje, co niosą tylko zgubę, 
Oczyść mój umysł – ucisz tę wichurę.
Nie chcę stać dłużej na scenie, co pusta, 
Gdzie echo powtarza tylko cudze usta. 
Pokaż mi światło, daj proste rozwiązanie, 
Zanim samotność stanie się otchłanią na ścianie.
Chcę zejść ze sceny, być blisko, być z ludźmi, 
Poczuć ciepło dłoni, co lęk we mnie uśpi. 
Być sobą bez roli, bez sztucznych dekoracji, 
Wrócić do życia z tej długiej izolacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger