Bez celu
Bez celu
Idę przed siebie, choć nie pytam o drogę
Zostawiam za plecami każdy znany szept
Nie niosę w dłoniach mapy, którą zgubić mogę
Nie szukam portu, to zły koncept jest
Tu każdy kamień pod stopą jest nową historią
A wiatr nie wieje „dokąd”, lecz po prostu „jest”
Dni się nie liczą, nie błyszczą żadną Victorią
Są jak niespieszny, łagodny, bezgłośny gest
Nie czekam na metę, na wstęgę, na oklaski
Cieszę się kurzem, co osiadł na starych butach
Świat traci ostre krawędzie, zdejmuje maski
Gdy nie gonię za jutrem w pośpiesznych minutach
Droga bez celu jest jak rzeka bez ujścia
Która się rozlewa szeroko, skały nie chce drążyć
Najpiękniejsze są te nagłe, nieplanowane wyjścia,
Gdzie początek jest wszystkim, a nie ma co kończyć
Bo kiedy nie musisz dojść nigdzie o świcie
Każdy krok staje się domem, co w ruchu trwa
W drodze bez celu odnajdujesz życie
Które nie pyta o sens, lecz po prostu gna

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz