Nieproszony gość
Nieproszony gość
Ból jest jak intruz, który nie puka
Rozgaszcza się w stawach
Wzdłuż kręgosłupa
Ma kolor popiołu i smak znużenia
Zmusza moje ciało wciąż do cierpienia
Zmienia przestrzeń pokoju w labirynt
A zwykły spacer w daleką wyprawę
Jest złodziejem czasu, co kradnie poranki
Wymusza ostrożność i buduje ścianki
Między chęcią a ruchem
Między mną a światem
Stając się cieniem i ciężkim katem
Ale ból to nie wszystko
Pod jego warstwą pulsuje życie
Moje własne państwo
Cierpliwe trwanie, co czeka na świt
By zrzucić ten ciężar i złapać swój rytm
10 miesięcy po operacji kręgosłupa, a jest znacznie gorzej. Brak snu i ból nie do zniesienia...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz