Szklany Klosz
Szklany Klosz
Jestem w środku, choć stoję tuż obok,
Pod skórą tętni znajomy niepokój.
To nie są mury z granitu czy stali,
Lecz gęsta mgła, co oddech mi pali.
Chcę podnieść rękę, wykonać ten krok,
Lecz myśl się plącze i mąci się wzrok.
To niewidzialna, lepka kurtyna,
Na której każda chęć się zagina.
Więzienie z waty. Izolatka z ciszy.
Mówię do siebie, lecz nikt nie usłyszy,
Bo dźwięk się odbija od gładkiej bariery,
Wracając echem, złośliwym i szczerym.
Świat jest za szybą, jaskrawy i głośny,
Ja trwam w bezruchu, w środku mroźnej wiosny.
To blokada – ten strażnik bez twarzy,
Co kradnie wszystko, o czym serce marzy.
Zastygle gesty, niedopowiedziane słowa,
W tym szklanym kloszu wciąż muszę się chować.
Bezpieczny bezruch. Komfortowy ból.
Jestem tu wszystkim. I jestem tu zerem.
Pod skórą tętni znajomy niepokój.
To nie są mury z granitu czy stali,
Lecz gęsta mgła, co oddech mi pali.
Chcę podnieść rękę, wykonać ten krok,
Lecz myśl się plącze i mąci się wzrok.
To niewidzialna, lepka kurtyna,
Na której każda chęć się zagina.
Więzienie z waty. Izolatka z ciszy.
Mówię do siebie, lecz nikt nie usłyszy,
Bo dźwięk się odbija od gładkiej bariery,
Wracając echem, złośliwym i szczerym.
Świat jest za szybą, jaskrawy i głośny,
Ja trwam w bezruchu, w środku mroźnej wiosny.
To blokada – ten strażnik bez twarzy,
Co kradnie wszystko, o czym serce marzy.
Zastygle gesty, niedopowiedziane słowa,
W tym szklanym kloszu wciąż muszę się chować.
Bezpieczny bezruch. Komfortowy ból.
Jestem tu wszystkim. I jestem tu zerem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz