×

Głód Wysokości



Głód Wysokości 


Znowu ten szary, lepki spokój
Co karmi duszę chlebem z kurzu
Mam dosyć bezpiecznych, cichych kroków
I nieba, co nie zna smaku burzy

Tęsknię za ogniem pod powieką
Gdy krew zamienia się w prąd gęsty
Gdy staję się wielką, wezbraną rzeką
A świat jest mały i nieistotny 

Chcę znów nie sypiać, bo słońce parzy
Nawet gdy księżyc wyjdzie na wartę 
Chcę widzieć wszechświat w każdej twarzy 
I stawiać wszystko na jedną kartę

Oddam ten marazm, ten sen na jawie 
Za jeden błysk, co tnie jak brzytwa 
By znowu płonąć w boskiej zabawie
Gdzie każda myśl to wygrana bitwa

Niech serce pęknie, lecz niech uderzy 
O ściany nieba z siłą tytana
Bo tylko wtedy człowiek znów wierzy
Że życie to nektar, a nie szklana ściana 

Na samą krawędź, na szczyt najwyższy 
Gdzie tchu brakuje, a wzrok się mąci
Gdy każdy szept jest mi coraz bliższy 
A każdy atom w piersiach gorący

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger