Cisza nad morzem
Cisza nad morzem
Horyzont stracił ostrą krawędź,
rozmyty w szarościach,
które nie chcą być niebem ani lustrem wody.
Świat zatrzymał się w pół kroku,
między jednym a drugim przypływem.
rozmyty w szarościach,
które nie chcą być niebem ani lustrem wody.
Świat zatrzymał się w pół kroku,
między jednym a drugim przypływem.
Nie słychać krzyku mew
– odleciały w głąb lądu albo zamieniły się
w białe punkty nieruchome na piasku.
Nawet wiatr, zwykle natarczywy i słony,
teraz zaledwie muska wydmy,
jakby bał się zbudzić śpiące pod nimi ziarna.
– odleciały w głąb lądu albo zamieniły się
w białe punkty nieruchome na piasku.
Nawet wiatr, zwykle natarczywy i słony,
teraz zaledwie muska wydmy,
jakby bał się zbudzić śpiące pod nimi ziarna.
Morze oddycha płytko, miarowo,
bezdźwięcznie przesuwając drobne kamienie.
To nie jest brak dźwięku,
to gęsta obecność wszystkiego,
co niewypowiedziane,
schowana pod gładką taflą,
gdzie głębia układa się do snu.
bezdźwięcznie przesuwając drobne kamienie.
To nie jest brak dźwięku,
to gęsta obecność wszystkiego,
co niewypowiedziane,
schowana pod gładką taflą,
gdzie głębia układa się do snu.
Stoisz na brzegu i czujesz,
jak ta cisza przesiąka przez ubranie,
aż staje się częścią twojego tętna.
Nic nie trzeba dodawać.
Wszystkie słowa i tak byłyby zbyt ciężkie,
by utrzymać się na tej wodzie.
jak ta cisza przesiąka przez ubranie,
aż staje się częścią twojego tętna.
Nic nie trzeba dodawać.
Wszystkie słowa i tak byłyby zbyt ciężkie,
by utrzymać się na tej wodzie.
17.03.2026
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz