×

Gdy noc zapomniała o świcie



Gdy noc zapomniała o świcie 

Niebo zaciągnęło ciężką, czarną powiekę, 
lecz tym razem zapomniało jej unieść. 
Czas wyciekł z rąk, stał się martwą rzeką, 
nie ma już jutra, w które mogłabym uciec.

Leżę – nieruchoma rzeźba z lęku i soli, 
podłoga jest dnem, głębiej już nie ma drogi. 
Cisza w moich uszach tak głośno skowyczy, 
że gubię oddech, gubię własne nogi. 

Najpierw przyszedł chłód – szklany i ostry, 
wsunął się pod skórę, zmroził każdą myśl. 
Zostałam sama, bez cienia, bez siostry, 
w świecie, gdzie słońce przestało się śnić. 

A zaraz potem – nagły, słony pot, 
fala gorąca, co dusi i pali. 
Jakby organizm, wpadając w ten splot, 
walczył o życie, którego nie ocalił. 

Nie wiem, co robić. Nie wiem, jak być. 
Noc się rozsiadła, rozgościła w oknach. 
Zapomniała, że po niej miało się tlić 
światło, co każdą ciemność pokona. 




3.03.2026

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger