Miłość, która krzyczy z bólu
Miłość, która krzyczy z bólu
Przez lata tkana z marzeń i cichej pokory,
Czekała w sieni serca na swój właściwy czas.
Ta jedyna, wyśniona, co miała zburzyć mury,
A przyszła, by cichym blaskiem otulić wreszcie nas.
Czekała w sieni serca na swój właściwy czas.
Ta jedyna, wyśniona, co miała zburzyć mury,
A przyszła, by cichym blaskiem otulić wreszcie nas.
Lecz gdy stopy dotknęły twardego bruku ziemi,
Gdy codzienność rzuciła nam w twarz swój szary pył,
Poczuliśmy, jak nagle w milczeniu kamienieją
Wszystkie te słowa, w które każdy z nas tak wierzył.
Gdy codzienność rzuciła nam w twarz swój szary pył,
Poczuliśmy, jak nagle w milczeniu kamienieją
Wszystkie te słowa, w które każdy z nas tak wierzył.
Zderzenie z rzeczywistością – jak cios prosto w skroń,
Problemy pęcznieją, mnożą się w mroku i cieniu.
A my, bezradni, splatamy dłoń w dłoń,
By zaraz potem utonąć w głębokim zwątpieniu.
Problemy pęcznieją, mnożą się w mroku i cieniu.
A my, bezradni, splatamy dłoń w dłoń,
By zaraz potem utonąć w głębokim zwątpieniu.
Wtedy wybucha on – krzyk rozpaczy dziki,
Co burzy fundamenty i kruszy twardą stal.
Wszystko, co budowaliśmy, staje się powidokiem,
Zostaje tylko przepaść i bezbrzeżny żal.
Co burzy fundamenty i kruszy twardą stal.
Wszystko, co budowaliśmy, staje się powidokiem,
Zostaje tylko przepaść i bezbrzeżny żal.
Bo miłość potrafi krzyczeć z najgłębszego bólu,
Gdy rani ją prawda i codzienny znój.
Lecz choćby świat cały legł dzisiaj w gruzach,
Ona jest potęgą, co przetrwa każdy bój.
Gdy rani ją prawda i codzienny znój.
Lecz choćby świat cały legł dzisiaj w gruzach,
Ona jest potęgą, co przetrwa każdy bój.
To ogień, co parzy, lecz nie daje zgasnąć,
Nawet gdy w gardle dławi nas słony smak łez.
Bo kochać to znaczy – w największej ciemności
Znaleźć do siebie drogę, aż po świata kres.
Nawet gdy w gardle dławi nas słony smak łez.
Bo kochać to znaczy – w największej ciemności
Znaleźć do siebie drogę, aż po świata kres.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz