Podnieś wzrok
Podnieś wzrok
Ciemność, która wydawała się ostateczna,
okazała się tylko zmęczeniem materii.
Świat nie pękł, choć czułaś pod palcami
każdą jego rysę i chropowatość.
Zdrętwiałe ciało odzyskuje grawitację,
już nie zapadasz się w pościel jak w bagno.
Chłód, który był gwoździem w skroni,
paruje teraz pod dotykiem pierwszej
smugi bladawej, nieśmiałej jasności.
To nie jest nagły wybuch orkiestry.
To raczej ciche kliknięcie zamka,
który wreszcie puszcza.
Plan na dziś nie musi być wielki.
Wystarczy, że podniesiesz wzrok
i pozwolisz źrenicom przyzwyczaić się
do faktu, że jutro stało się dzisiaj.
Nadzieja ma smak zimnej wody,
którą zmywasz z twarzy resztki nocnego potu.
Jesteś.
To wystarczy, by zacząć
rysować mapę od nowa.
3.03.2026
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz