Poranna filiżanka spokoju
Poranna filiżanka spokoju
Zamykam okno,
a wraz z nim świat staje się odległym,
niemym obrazem.
Zgiełk miasta tonie w miękkości dywanu,
rozpuszcza się w łagodnym świetle lampy.
Wreszcie słyszę swój oddech
– miarowy, wolny, tylko mój.
Pod kołdrą, która pachnie słońcem i wiatrem,
układam myśli jak muszle na piasku.
To, co było trudne, traci ostre kanty,
staje się lekkie, niemal przezroczyste.
W tym kokonie ciepła
nie ma już pytań bez odpowiedzi.
Sięgam po książkę, starą przyjaciółkę.
Gładzę grzbiet, czując obietnicę spokoju.
Słowa płyną jak powolna rzeka,
niosąc mnie tam,
gdzie każde zdanie jest bezpiecznym lądem.
15.03.2026 Niedziela w domowych pieleszach
a wraz z nim świat staje się odległym,
niemym obrazem.
Zgiełk miasta tonie w miękkości dywanu,
rozpuszcza się w łagodnym świetle lampy.
Wreszcie słyszę swój oddech
– miarowy, wolny, tylko mój.
Pod kołdrą, która pachnie słońcem i wiatrem,
układam myśli jak muszle na piasku.
To, co było trudne, traci ostre kanty,
staje się lekkie, niemal przezroczyste.
W tym kokonie ciepła
nie ma już pytań bez odpowiedzi.
Sięgam po książkę, starą przyjaciółkę.
Gładzę grzbiet, czując obietnicę spokoju.
Słowa płyną jak powolna rzeka,
niosąc mnie tam,
gdzie każde zdanie jest bezpiecznym lądem.
15.03.2026 Niedziela w domowych pieleszach

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz