Przebudzenie zielonej energii
Przebudzenie zielonej energii
Słońce śmielej rozcina poranki,
Zrzuca z dachów ostatki szarości,
Wróble kłócą się głośno o rynny,
Pełne nagłej, radosnej hardości.
Ziemia pęka pod naporem życia,
Gdzieś spod liści, co zeszłoroczne,
Wychylają się przebiśniegi –
Białe, ciche, a jednak mocarne.
Wiatr już nie tnie mrozem po twarzy,
Pachnie ziemią i słońcem na korze,
Świat wyciąga zdrętwiałe ramiona,
Zanim zieleń rozleje się w morze.
To nie tylko powrót bocianów,
Ani pąki na starej czereśni,
To ta chwila, gdy serce po zimie
Wreszcie czuje, że czas się rozpieścić!
Słońce śmielej rozcina poranki,
Zrzuca z dachów ostatki szarości,
Wróble kłócą się głośno o rynny,
Pełne nagłej, radosnej hardości.
Ziemia pęka pod naporem życia,
Gdzieś spod liści, co zeszłoroczne,
Wychylają się przebiśniegi –
Białe, ciche, a jednak mocarne.
Wiatr już nie tnie mrozem po twarzy,
Pachnie ziemią i słońcem na korze,
Świat wyciąga zdrętwiałe ramiona,
Zanim zieleń rozleje się w morze.
To nie tylko powrót bocianów,
Ani pąki na starej czereśni,
To ta chwila, gdy serce po zimie
Wreszcie czuje, że czas się rozpieścić!
13.03.2026 Dzień 23 w szpitalu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz