Bajka o dziewczynce zamienionej w drzewo
Dawno temu, w krainie, gdzie mgły gęstnieją na sam dźwięk szeptu, żyła mała i niezwykle piękna Elowen. Jej uroda była tak wielka, że powiadano, iż sama jest córką lasu. Elowen była tak promienna i pełna energii, że nie potrafiła ustać w miejscu. Miała sukienkę z płatków kwiatów, a tam, gdzie tupnęła nóżką, od razu wyrastały kolorowe dzwonki. Jej śmiech sprawiał, że kwiaty otwierały swoje pąki nawet w środku nocy. Jej najlepszymi przyjaciółmi były wiewiórka Kitka, zając Suseł i mały niedźwiadek Baryłka.
Spotkanie z mądrym Argonem
Pewnego słonecznego dnia Elowen spotkała na ścieżce Argona, wędrownego czarodzieja w lśniącym, gwiezdnym płaszczu. Argon nie był srogi – był mędrcem, który potrafił spełniać najskrytsze marzenia serca. Dziewczyna podbiegła do niego, podając mu wodę w srebrnym naczyniu.
– Wędrowcze, pij śmiało! Chciałabym, żeby ta woda dała ci siłę do czarowania, bo moje serce pragnie stać się częścią tego lasu na zawsze – zawołała z uśmiechem.
Argon, ujęty jej dobrocią i czystością intencji, wyprostował się, a jego laska rozbłysła ciepłym, złotym światłem. Zrozumiał, że Elowen chce dawać siebie innym i na zawsze złączyć się z naturą.
Magiczny Dar
Czarodziej mrugnął do niej porozumiewawczo i wypowiedział zaklęcie:
Wtedy wokół Elowen zawirowały setki świetlików. Jej stopy zaczęły delikatnie wtulać się w miękki mech, zamieniając się w korzenie, które połączyły ją z wszystkimi drzewami w puszczy. Teraz czuła każde drgnienie lasu. Biała suknia zamieniła się w gładką, lśniącą jak perła korę. Czarne plamki na pniu stały się magicznymi „oczkami”, przez które Elowen mogła podglądać leśne stworzenia. Ramiona uniosły się w radosnym geście, stając się wiotkimi, tanecznymi gałęziami, a jej włosy zmieniły się w tysiące sercowatych, zielonych listków.
Najszczęśliwsze Drzewo Świata
Elowen nie była już małą dziewczynką, lecz srebrzystą brzozą. I była z tego powodu najszczęśliwsza na świecie! Teraz, zamiast biegać po ścieżkach, mogła dawać najsłodszy, orzeźwiający sok, którym wiosną częstowała leśne zwierzęta. Mogła kołysać do snu ptaki swoimi wiotkimi gałęziami, z których tworzyła bezpieczne hamaki. Mogła też świecić w mroku, gdyż jej biały pień wskazywał drogę zagubionym podróżnikom nawet podczas pochmurnych nocy.
Pewnego rześkiego poranka, gdy rosa wciąż lśniła na pajęczynach niczym drobne diamenty, pod pniem Elowen rozległo się ciężkie stąpanie i ciche, żałosne popiskiwanie. To stara niedźwiedzica Gaja prowadziła swojego synka, małego Baryłkę, który tego dnia nie miał wcale ochoty na zabawę.
Baryłka był zmęczony długą zimą i słońcem, które grzało coraz mocniej. Usiadł pod białą korą Elowen, oparł mały pyszczek o swoje łapki i cichutko westchnął. Jego mama, wielka i mądra Gaja, wiedziała, że jej synek potrzebuje czegoś wyjątkowego, co przywróci mu siły.
Dar Srebrzystej Brzozy
Elowen, czując smutek małego niedźwiadka natychmiast poruszyła wiotkimi gałęziami i chociaż nie mogła już mówić ludzkim głosem, jej liście zaszeleściły melodyjnie:
- Pijcie, moi mili, pijcie i nabierajcie mocy!
Z małego pęknięcia w lśniącej korze zaczął powoli wypływać najsłodszy, krystalicznie czysty sok brzozowy. Gaja, wiedząc o magicznej mocy Elowen, delikatnie zachęciła synka. Baryłka uniósł nosek, zwabiony delikatnym, świeżym zapachem. Zaczął chłeptać słodki płyn, który smakował jak wiosenny deszcz i poranne słońce. Z każdym łykiem jego oczka stawały się jaśniejsze, a futerko zdawało się lśnić jeszcze bardziej.
Leśna Kołysanka
Gdy Baryłka odzyskał siły, zamiast biec dalej, zaczął figlować wokół pnia. Elowen, rozbawiona jego radosnymi podskokami, obniżyła swoje najniższe gałęzie, tworząc dla niego miękką, zieloną huśtawkę. Niedźwiadek chwycił się wiotkich witek i przez chwilę kołysał się nad mchem, śmiejąc się wniebogłosy.
Niedźwiedzica Gaja stanęła obok, opierając swój potężny grzbiet o perłowy pień drzewa. Poczuła bijące od niego ciepło i spokój. Elowen wiedziała, że to jej podziękowanie.
- Dziękujemy ci, srebrzysta pani – zdawały się mówić oczy starej niedźwiedzicy - Twoja dobroć karmi nie tylko brzuchy, ale i dusze lasu.
Kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, niedźwiedzia rodzina ruszyła w dalszą drogę, a Elowen jeszcze długo machała im swoimi listkami w kształcie serc, czując, że bycie drzewem to najpiękniejsza przygoda, jaka mogła ją spotkać.
W lesie, w którym rosła Elowen, mieszkało mnóstwo zwierząt, ale żadne z nich nie było tak prędkie i… tak wiecznie spóźnione jak zając Suseł. Choć imię sugerowało, że lubi spać, Suseł był w rzeczywistości kłębkiem niespożytej energii. Miał jednak jedną wadę: zawsze pędził tak szybko, że zapominał patrzeć pod nogi.
Wielki skok Susła
Pewnego popołudnia, gdy słońce malowało na trawie złote paski, Suseł gnał przez paprocie, uciekając przed własnym cieniem.
— Muszę zdążyć przed zmrokiem na polanę koniczyny! — powtarzał sobie pod nosem, kłapiąc długimi uszami.
Niestety, na samej ścieżce wystawał stary korzeń. Suseł, zamiast go przeskoczyć, potknął się i wykonał w powietrzu trzy niezdarne fikołki, lądując prosto w miękkich objęciach mchu, tuż u stóp srebrzystej brzozy..
Schronienie pod białym płaszczem
Elowen natychmiast poczuła drżenie ziemi. Zobaczyła biednego zajączka, który siedział z klapniętym uchem i masował obolałą łapkę. Choć Suseł był dzielny, w jego wielkich oczach zakręciła się łza. Wtedy Elowen zadziałała: rozłożyła swoje gęste, sercowate liście tak szeroko, by stworzyć nad zajączkiem chłodny, zielony namiot, chroniący go przed piekącym słońcem. Zaczęła delikatnie poruszać gałązkami. Szum liści Elowen nie był zwykłym dźwiękiem – była to kojąca melodia, która sprawiała, że ból w łapce Susła zaczął znikać, jakby za dotknięciem magicznej różdżki. Aby zajączek więcej się nie gubił, Elowen zrzuciła pod jego nogi kilka płatków swojej białej, lśniącej kory. Były tak jasne, że nawet w głębokim cieniu wskazywały bezpieczną drogę.
Nowy przyjaciel
Suseł odetchnął głęboko. Oparł się o gładki pień Elowen i poczuł, jak wstępuje w niego nowa siła. Zrozumiał, że nie musi zawsze gnać na złamanie karku, bo las pod opieką srebrzystej brzozy jest bezpiecznym domem. Zanim ruszył w dalszą drogę - tym razem znacznie wolniej- , Suseł przytulił się na moment do perłowej kory i zostawił na niej mały, puszysty ślad swojego noska.
— Dziękuję, Elowen! Teraz już wiem, że nawet gdy się przewrócę, Ty zawsze pomożesz mi wstać — pisnął radośnie i pognał dalej, ale tym razem uważnie omijał każdy wystający korzeń.
Elowen odprowadziła go wzrokiem swoich magicznych „oczek” na pniu, szczęśliwa, że jej biała szata znów komuś pomogła.
Wśród wszystkich mieszkańców lasu nikt nie potrafił docenić urody Elowen tak bardzo, jak Kitka – ruda wiewiórka o niezwykle puszystym ogonie i bystrym spojrzeniu. Kitka była leśną kolekcjonerką: zbierała najładniejsze szyszki, najbardziej lśniące żołędzie i najciekawsze opowieści, które niosły się między drzewami.
Spiżarnia w perłowej korze
Pewnego jesiennego dnia, gdy wiatr zaczął podrzucać złote liście do góry, Kitka biegała w popłochu. Miała tyle zapasów na zimę, że jej stara dziupla w dębie pękała już w szwach!
— Ojej, ojej! — piszczała Kitka, trzymając w łapkach wyjątkowo dorodny orzech laskowy. — Gdzie ja to wszystko schowam? Przecież myszki mi go zabiorą, jeśli zostawię go na ziemi!
Elowen, słysząc strapioną przyjaciółkę, delikatnie zachwiała swoim pniem. Rozchyliła jedną z fałdek swojej lśniącej kory, tworząc bezpieczną, ukrytą skrytkę, do której dostęp miały tylko najzwinniejsze stworzenia.
Najbezpieczniejszy hamak świata
Kitka, widząc zaproszenie, błyskawicznie śmignęła po białym pniu. Jej ostre pazurki ani trochę nie raniły Elowen – drzewo czuło jedynie przyjemne łaskotanie. Wiewiórka nie tylko schowała swój skarb, ale odkryła coś jeszcze wspanialszego: gałęzie Elowen były tak elastyczne, że Kitka mogła na nich skakać jak na trampolinie, z najwyższych partii korony widać było cały las, aż po zamglone góry na horyzoncie, zaś biały kolor kory sprawiał, że jastrząb krążący wysoko na niebie nie mógł dostrzec rudej Kitki wśród migoczących liści.
Jesienne dary
Elowen była zachwycona towarzystwem. Aby umilić Kitce pracę, zaczęła delikatnie potrząsać swoimi gałęziami, tworząc dla niej deszcz sercowatych, żółtych liści. Kitka, niewiele myśląc, zaczęła je łapać i wyścielać nimi swoją nową skrytkę w pniu brzozy.
- Jesteś najlepszą przyjaciółką, Elowen! – zaszczebiotała Kitka, moszcząc się wygodnie w rozwidleniu gałęzi. - Twoja kora jest gładka jak jedwab, a Twoje serce wielkie jak cały ten las.
Tej nocy Kitka zasnęła wtulona w biały pień, a Elowen kołysała ją do snu, szumiąc najpiękniejsze leśne kołysanki. Teraz Srebrzysta Brzoza była nie tylko drogowskazem i źródłem soku, ale też najbezpieczniejszym domem dla małej podróżniczki.
Pewnego letniego wieczoru, gdy księżyc zawisł nad puszczą niczym srebrna moneta, w lesie wydarzyło się coś niezwykłego. Zwierzęta, którym Elowen pomogła – od potężnej Gai i małego Baryłki, przez szybkiego Susła, aż po zwinną Kitkę – postanowiły podziękować swojej srebrzystej brzozie. Wszystkie stworzenia zebrały się na polanie, a ich radosne głosy obudziły czarodzieja Argona. Widząc tę niezwykłą więź między drzewem a zwierzętami, Argon uśmiechnął się szeroko i uderzył swoją laską o ziemię.
Magia wdzięczności
Nagle wydarzyło się coś magicznego: pień Elowen rozbłysnął tysiącem barw, a każde jej „oczko” na korze zaczęło świecić jak mała gwiazda, każdy liść Elowen zmienił się w maleńki dzwoneczek, który grał najpiękniejszą melodię, jaką kiedykolwiek słyszała puszcza. Choć stopy Elowen były korzeniami, jej gałęzie zaczęły tańczyć w rytm muzyki, a zwierzęta wirowały wokół niej w radosnym korowodzie.
Obietnica Wieczności
Argon podszedł do Elowen i szepnął:
— Twoja dobroć, mała dziewczynko, sprawiła, że ten las stał się krainą szczęśliwości. Choć jesteś drzewem, Twoje serce bije w każdym listku i w każdym stworzeniu, które tu mieszka.
Wtedy stało się coś, na co wszyscy czekali. Magia czarodzieja i miłość zwierząt sprawiły, że raz do roku – w najkrótszą noc lata – Elowen mogła na kilka godzin znów przybrać postać dziewczynki. Wtedy, w swojej sukience z płatków kwiatów, biegała boso po mchu, śmiejąc się i przytulając swój policzek do puchatego futerka Kitki, głaszcząc uszy zająca Susła i tulić się do małego, słodkiego Baryłki.
Szczęśliwy dom
Kiedy jednak wstawało słońce, Elowen z radością wracała do swojej postaci srebrzystej brzozy. Wiedziała bowiem, że jako drzewo może chronić cały las jednocześnie. Stała tam dumnie – najpiękniejsza, najmądrzejsza i najbardziej kochana.
I tak, w krainie, gdzie mgły gęstnieją na dźwięk szeptu, przestały istnieć smutki, bo dopóki rosła tam Elowen, każde zwierzę miało dom, każdy podróżnik znajdował drogę, a las śpiewał pieśń o dziewczynce, która stała się najszczęśliwszym drzewem na świecie.
Wszyscy razem żyli długo, szczęśliwie i w cieniu zielonych liści.
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz