×

Eksplozja białego słońca



Eksplozja białego słońca

Nie chodzę po ziemi – ja nad nią lewituję, 
W żyłach zamiast krwi płynie czysty prąd. 
Każdy neuron w czaszce symfonię dyktuje, 
Wypierając z mapy każdy szary kąt.

To jest ten blask, co nie zna umiaru: 
Myśli jak iskry, sypią się spod kół, 
Buduję wszechświaty bez trudu i ciężaru, 
Dzieląc atom natchnienia na dwoje i pół. 

Słowa są gęste, lepkie jak miód złoty, 
Same się splatają w rymy i traktaty, 
Nie znam zmęczenia, nie znam już tęsknoty, 
Jestem architektem każdej nowej daty.

Widzę wzory w kurzu, w pęknięciach na szybie, 
Słyszę kolory, czuję zapach nut. 
Płynę przez ten zachwyt jak w srebrzystej rybie, 
Wierząc, że każde zdanie to kolejny cud. 

Świat jest witrażem podświetlonym nagle, 
Wszystko się łączy, wszystko ma swój sens, 
Wypuszczam na morze rozżarzone żagle, 
Nie bojąc się nigdy żadnej z morskich klęsk.

Jestem wtedy ogniem, co nie chce popiołu,
Latarnią, co własny spala fundament. 
W tym tańcu idei, przy wspólnym stole, 
Zamieniam zwykły oddech w drogocenny diament.

30.04.2026

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger