Mam czas... WRESZCIE nowy poczatek
Mam czas... WRESZCIE
Zgiełk zdarzeń zastyga w bezdechu,
a światło, które parzyło mnie jak pożar,
staje się wspomnieniem.
Przez lata biegłam przez dni..
Przez lata biegłam przez dni..
które NIE BYŁY MOJE!
Niosły cudze barwy i śmiech,
Niosły cudze barwy i śmiech,
które nie dawały radości.
To, co wydawało się siłą,
było tylko drżeniem moich rąk,
pośpiechem,
pośpiechem,
w którym gubiłam własny oddech.
Dziś chowam jaskrawe MASKI
Dziś chowam jaskrawe MASKI
głęboko w szufladzie –
już nie muszą mnie chronić.
już nie muszą mnie chronić.
Teraz odnajduję smak spokoju.
Zdejmuję ciężar z ramion
Zdejmuję ciężar z ramion
i z czułością pozwalam sobie
na to, by po prostu NIE MUSIEĆ!
Bycie sobą
na to, by po prostu NIE MUSIEĆ!
Bycie sobą
to nie wspinaczka na szczyt,
ale CHWILA WYTCHNIENIA
ale CHWILA WYTCHNIENIA
przy otwartym oknie...
OPIEKUJĘ SIĘ SOBĄ tak,
jak dba się o kogoś bliskiego,
kto po bardzo długiej podróży
kto po bardzo długiej podróży
wreszcie wrócił do domu.
Piję herbatę, słucham bicia serca
Piję herbatę, słucham bicia serca
i tam, gdzie kiedyś była przepaść...
teraz czuję bezpieczny brzeg.
To nie jest koniec!
To łagodny początek!
Bez pośpiechu!
Bez pośpiechu!
I bez lęku o jutro!
WRESZCIE MAM CZAS
by po prostu... bezpiecznie być.
by po prostu... bezpiecznie być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz