×

Poza spojrzeniem



Poza spojrzeniem

Wychodzę z siebie cicho, bezszelestnie, 
Jak oddech, który nie chce wrócić do płuc. 
Zostawiam ciężar, co gniótł mnie boleśnie, 
By w próżni nad głową mógł się stlić.

Stoję pod sufitem, patrzę na tę postać, 
Co nosi moje imię i moją ma twarz. 
Dziwne, że musi tam na dole zostać, 
Podczas gdy ja... nie mam już żadnej z wag.

Świat staje się filmem puszczonym bez dźwięku, 
Moje dłonie to tylko ruchome cienie. 
Nie ma już bólu, nie ma nawet lęku, 
Jest tylko chłodne, szklane spojrzenie.

Jestem tu i tam – w szczelinie pomiędzy, 
Cienką nitką światła związana z tym ciałem. 
Wychodzę z siebie, by nie czuć już więcej, 
Tego, czego udźwignąć nigdy nie umiałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger