To nie mój głos
To nie mój głos
Biegnę, choć stoję w miejscu, na krawędzi dnia
Świat nagle nabrał barw, których nikt nie zna
To tętno pod skórą, ten elektryczny prąd
Wypycha mnie w górę, hen, poza horyzont
Świat nagle nabrał barw, których nikt nie zna
To tętno pod skórą, ten elektryczny prąd
Wypycha mnie w górę, hen, poza horyzont
Głos, głos w mojej głowie to nie mój głos
To ryk silnika, co rzuca na los
Obiecuje potęgę, sypie złotym pyłem
Mówi: „Wstawaj, nie spij, jeszcze nie żyłeś!”
To ryk silnika, co rzuca na los
Obiecuje potęgę, sypie złotym pyłem
Mówi: „Wstawaj, nie spij, jeszcze nie żyłeś!”
Słowa się plączą w radosnym pościgu
Jestem jak rzeka w gwałtownym wyścigu
Nie potrzebuję nocy, nie znam już zmęczenia
Wypalam się jasno, bez cienia wątpienia
Jestem jak rzeka w gwałtownym wyścigu
Nie potrzebuję nocy, nie znam już zmęczenia
Wypalam się jasno, bez cienia wątpienia
Głos, głos w mojej głowie to nie mój głos
To kradziony ogień, to zbyt śmiały cios
Jest zbyt szybki, zbyt głośny, zbyt pewny siebie
Rysuje mi tęcze na bezchmurnym niebie
To kradziony ogień, to zbyt śmiały cios
Jest zbyt szybki, zbyt głośny, zbyt pewny siebie
Rysuje mi tęcze na bezchmurnym niebie
Lecz pod tą euforią, pod tą głośną pieśnią
Czai się lęk, że sny wkrótce zbledną
Że gdy głos ucichnie i zgaśnie ta zorza
Zostanę sam – na samym dnie morza
Czai się lęk, że sny wkrótce zbledną
Że gdy głos ucichnie i zgaśnie ta zorza
Zostanę sam – na samym dnie morza
Mojej "M"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz