Kriolezja & Szum fal... w Sopocie
Kriolezja & Szum fal
Dzisiaj, po raz drugi byliśmy w Poradni leczenia Bólu w Sopocie na zamrażaniu kolejnych kręgów kręgosłupa. Zabieg ten nazywa się kriolezją, pisałam o niej tutaj:
https://sielskagosia.blogspot.com/2026/03/kriolezja-zamrazanie-nerwow.html
Poprzednim razem dr Rut przeprowadził zabieg bez znieczulenia, ponieważ twierdził że się go niestosuje. Ból był tak wielki, że chyba w całym swoim życiu takiego nie doznałam. Tym razem wręcz wymogłam na nim znieczulenie z lidokainy, bo inaczej chyba nie poddałabym się kolejnemu zabiegowi, dlatego że nie byłabym w stanie go znieść, ale jak się okazało znieczulenie też było bolesne. Igła była długa i dr Rut nakłuwał mnie w trzech miejscach. Mówił, że to znieczulenie jest podobne do blokady.
Potem zaczęło się najgorsze, w miejsce bólu (L5-S1) dr Rut wprowadził kriosondę, którą zamrażał nerw za pomocą podtlenku azotu od 70 do 100 stopni, co przerywa przewodzenie bólu. Już samo wprowadzanie sondy bolało, a kiedy lekarz dotyka nerwu to ból jest nie do wytrzymania, i kiedy myślisz że to już koniec doktor drąży sondą dalej aby zamrozić kolejny nerw z drugiej strony. Ma się wrażenie, że zabieg ten trwa wiecznie.
Z jednaj strony, dzięki znieczuleniu nie było tak źle, ale z drugiej było tak jak za pierwszym razem. Mimo to, czułam się lepiej i kiedy doszłam do siebie poszliśmy na krótki spacer nad morze, ale tylko dlatego że plaża znajduje się tuż za szpitalem.
Teraz mam troszkę przerwy, na kolejny zabieg jedziemy w sierpniu, uff.
Oby przestało boleć...

.jpg)








.jpg)

.jpg)

.jpg)


.jpg)








.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz