Kołysanka
Kołysanka
Morze odetchnęło, gładkie i uśpione,
W bezruchu kołysze fale zmęczone.
Tafla jak lustro, najpierw w słońca blasku
Sypie szczerym złotem od głębin do piasku.
Mieni się woda bogactwem lśniąca,
Łowiąc ostatnie promyki słońca.
Lecz nagle złoto w purpurę się mieni,
Gdy niebo wybuchnie ogniem czerwieni.
Łowiąc ostatnie promyki słońca.
Lecz nagle złoto w purpurę się mieni,
Gdy niebo wybuchnie ogniem czerwieni.
Słońce, znużone swą dzienną wędrówką,
Chowa się cicho, nakrywa chmurką,
Puszystym kocem owija swe lico,
By zaraz błysnąć gwiezdną tajemnicą.
Chowa się cicho, nakrywa chmurką,
Puszystym kocem owija swe lico,
By zaraz błysnąć gwiezdną tajemnicą.
Śpi wielkie morze, uśpione na wieki,
Gdy słońce zamyka swe złote powieki.
Wsuwa się miękko, bez słowa, bez szumu,
Za horyzont daleki, z dala od tłumu.
Gdy słońce zamyka swe złote powieki.
Wsuwa się miękko, bez słowa, bez szumu,
Za horyzont daleki, z dala od tłumu.
20.06.2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz