Rowerowe wyzwanie: Przetrwaliśmy upał i pioruny!
Rowerowe wyzwanie:
Przetrwaliśmy upał i pioruny!
Pierwszy postój
- stacyjka dla leśników "pod sosną"
Skręcamy w lewo, drogą pożarową nr 14 pojechaliśmy w kierunku Redwanek
Jadąc ze stacyjki rowerowej w Wytownie w kierunku Poddębia, na pierwszym rozjeździe skręciliśmy w lewo w stronę Orzechowa, chwilę później spotkał nas ulewny deszcz. Schowaliśmy się pod drzewami liściastymi i chwilę ukrywaliśmy się pod nimi, jednak wkrótce oceniliśmy sytuację i uznaliśmy to działanie za bezcelowe, bo do Orzechowa było już blisko. Dlatego mimo intensywnego deszczu ruszyliśmy do celu.
Orzechowo
Tu spotkała nas miła niespodzianka - deszcze jeszcze nie padał, za to było przyjemnie cicho i ciepło.
Z Orzechowa - czerwonym szlakiem pojechaliśmy do Przewłoki.
W Przewłoce przystanęliśmy przy wejściu nr 16, gdzie na plażę schodzi się po wysokich metalowych schodach. Tu również nie padało... na nasze szczęście. Nie zeszliśmy jednak na plażę, tylko ulicą Wczasową ruszyliśmy w kierunku Ustki.
Jak tylko wjechaliśmy na ulicę Wczasową w Ustce lunął deszcz. Tym razem krople były wielkie i ciężkie, na kałużach pojawiły się bąble. Dla nas był to zły znak, bo to oznaczało, że deszcze szybko się nie skończy. Znów schowaliśmy się pod drzewa, ale znów tylko na chwilę. W planie mieliśmy pojechać do Ustki, ale deszcze pokrzyżował nasze plany, więc postanowiliśmy szybko wrócić do domu.
Ulewny deszcz padający prosto w twarz towarzyszył nam przez całą drogę. Kiedy wjechaliśmy na najwyższe wzniesienie, na całej trasie Ustka - Włynkówko we Włynkowie, poczuliśmy się jak w domu. Został nam ok. 1 km do domu i to z górki...











































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz