Bałtycki żywioł i ja
Bałtycki żywioł i ja
Stoję na krawędzi piaszczystego klifu,
moje stopy powoli zapadają się w ziemię,
która osuwa się pod ciężarem moich kroków,
oddając pokłon fali.
moje stopy powoli zapadają się w ziemię,
która osuwa się pod ciężarem moich kroków,
oddając pokłon fali.
Jestem tylko kropką na granicy światów,
gdy Bałtyk cierpliwie rzeźbi podnóże plaży.
Moje znużone oczy próbują ogarnąć horyzont,
gdzie niebo dotyka nieskończonej wody.
gdy Bałtyk cierpliwie rzeźbi podnóże plaży.
Moje znużone oczy próbują ogarnąć horyzont,
gdzie niebo dotyka nieskończonej wody.
W mojej intymnej ciszy gasną ostatnie iskry dnia,
gdy słońce powoli zanurza się w toni,
odbijając jaskrawy pożar w moich źrenicach.
gdy słońce powoli zanurza się w toni,
odbijając jaskrawy pożar w moich źrenicach.
Słyszę krzyk mew i rybitw nad nurtem,
widzę rybaków na powracających kutrach.
Oni i ja – rzuceni w ten sam surowy świat,
karmieni przez morze, zależni od jego kaprysów,
walczący o byt na spienionej granicy.
widzę rybaków na powracających kutrach.
Oni i ja – rzuceni w ten sam surowy świat,
karmieni przez morze, zależni od jego kaprysów,
walczący o byt na spienionej granicy.
To nie jest zwykły widok dla moich oczu.
To manifestacja mojego wewnętrznego żywiołu,
który kruszy moje lęki i ludzką pychę,
wciągając moją kruchą myśl w sferę ducha.
który kruszy moje lęki i ludzką pychę,
wciągając moją kruchą myśl w sferę ducha.
5.07.2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz