×

Legenda o Stawku Upiorów lub Tajemnica Seekenmoor




Legenda o Stawku Upiorów lub Tajemnica Seekenmoor 



Ustka to skarbnica lokalnych legend i tajemnic. Tym razem pojechałam nad Stawek Upiorów – miejsca, które nie tylko kusi widokami, ale także fascynuje opowieściami. 
Stawek Upiorów, znany również jako Seekenmoor. To małe, bagienne jezioro znajduje się w zachodniej części Ustki, zaledwie o kilka kroków od osiedla Kościelniaka. Dziś jest popularnym miejscem na spacery i relaks na świeżym powietrzu, ale wieki temu zyskało złą sławę jako miejsce pełne zjawisk i niewyjaśnionych zdarzeń. Opowieści o duchach i o tym, co przytrafiło się osobom, które zniknęły w głębinach stawku, budzą dreszczyk emocji i fascynację.










Historia Stawku
Niegdyś obok stawku biegł szlak prowadzący z Ustki do Lędowa. To właśnie wędrowcy często opowiadali o dziwnych światłach w nocy, o duszach topielców, które przyciągały blask swą tajemniczością. Stawek Upiorów to doskonałe miejsce, by cieszyć się naturą i odetchnąć od codziennego zgiełku. Warto spędzić czas na spacerze po okolicy, rozkoszując się pięknem przyrody oraz atmosferą tajemniczego jeziora.


Legenda o Stawku Upiorów lub Tajemnica Seekenmoor 
(od niemieckiej nazwy tego bagiennego jeziorka)

Ze Stawkiem Upiorów łączy się legenda opublikowana w 1930 r. w czasopiśmie "Ostpommerische Heimat".
Dziedzic z rodziną wracał późnym wieczorem bryczką z Ustki do Lędowa, gdzie mieszkali. Zaledwie kwadrans po przekroczeniu Słupi woźnica ujrzał światełko, myśląc, że to już docelowa wieś. Nagle błysnęło i nastała ciemność.
Woźnica zdał sobie sprawę, że otaczają go dziwne istoty, poczuł dotyk zimnych, długich palców, ujrzał liczne złowrogie twarze. Na rozkaz pana jednak przyśpieszył końmi, by dotrzeć prędko do domu. I zimna woda plusnęła. Pasażerowie bryczki topiąc się wołali pomocy. A po chwili nastała cisza. Małe pierścienie nad jeziorem ukazywały miejsce pochłonięcia rodziny przez muły. Jedyną osobą, która się ocaliła był woźnica, lecz ten stracił mowę. W Ustce, gdy później opisywał te straszne doświadczenia, nikt mu nie wierzył. Oskarżano go o morderstwo dziedzica, żony i trójki dorosłych dzieci.
Woźnicę pewnie by skazano na ciężką karę, gdyby nie pewna staruszka. Wyprosiła u sędzi wizytę nad stawkiem w celu sprawdzenia, jak to było.
Policjanci dokonali wizji lokalnej, z której okazało się, że świetlik rzeczywiście się pojawił. Sędzia jednak utwierdził się tylko w przekonaniu, że niczego tu nie ma, a że jest po godzinie duchów, należy wracać. Wtem rozległy się słowa "Coo? Poczekaj no!". Wyłoniła się rzesza ogników i zmierzała w stronę ludzi. Sędzia rozkazał policjantom uciekać. Jak nie wykonano rozkazu, spojrzał się do tyłu i zobaczył policjantów przywiązanych do drzewa, pilnowanych przez zjawy. Z jeziora, po gwiździe, wynurzyła się koza, prowadzona przez ognik w stronę sędzi. Brutalnie go przekonywała do tego, że woźnica jest niewinny i ma mu się nic nie stać. Po kolejnym gwiździe wszystkie zjawy wróciły do Seekenmoor. Uwolnieni policjanci wraz z sędzią wrócili do Ustki. Tej też nocy uwolniono woźnicę.






Stacja kolejowa Ustka Uroczysko




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger