Wasza recepta
Wasza recepta
Podchodzicie zbyt blisko,
jak fala, która nie potrafi cofnąć się na czas.
Przynosicie ze sobą całe naręcza słów,
ciepłych uścisków i gotowych recept na moje życie,
nie widząc, że pod ich ciężarem po prostu tonę.
jak fala, która nie potrafi cofnąć się na czas.
Przynosicie ze sobą całe naręcza słów,
ciepłych uścisków i gotowych recept na moje życie,
nie widząc, że pod ich ciężarem po prostu tonę.
Wasza obecność nie daje oparcia.
Jest jak gęsta mgła, która zabiera mi powietrze,
jak nieustanne pukanie do drzwi,
które dawno powinny pozostać zamknięte.
Jest jak gęsta mgła, która zabiera mi powietrze,
jak nieustanne pukanie do drzwi,
które dawno powinny pozostać zamknięte.
Mówicie, że to z troski.
Ale wasza troska ma zbyt głośny krok.
Chcecie wejść do mojego ogrodu,
poutykać w nim wasze jaskrawe kwiaty,
bo mój własny, surowy spokój wydaje się wam pustynią.
Ale wasza troska ma zbyt głośny krok.
Chcecie wejść do mojego ogrodu,
poutykać w nim wasze jaskrawe kwiaty,
bo mój własny, surowy spokój wydaje się wam pustynią.
Nie rozumiecie, że ta pustynia to mój dom.
Miejsce, gdzie wreszcie słyszę własne myśli.
Miejsce, gdzie wreszcie słyszę własne myśli.
Nie rzucajcie mi kół ratunkowych,
których wcale nie potrzebuję.
Po prostu zróbcie krok w tył
i pozwólcie mi oddychać własną ciszą.
których wcale nie potrzebuję.
Po prostu zróbcie krok w tył
i pozwólcie mi oddychać własną ciszą.
15.08.2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz