Bez skarg
Bez skarg
Odeszła.
Jak zawsze wyjątkowo,
pomiędzy jednym a drugim oddechem miasta.
Nie padło „żegnaj”,
tylko obietnica powrotu ukryta w „do widzenia”.
Jak zawsze wyjątkowo,
pomiędzy jednym a drugim oddechem miasta.
Nie padło „żegnaj”,
tylko obietnica powrotu ukryta w „do widzenia”.
Szła cicho klonową aleją,
stąpając delikatnie, jakby nie chciała obudzić ziemi.
Tłum ludzi był tylko tłem,
przez które płynęła z myślami wysoko w obłokach.
stąpając delikatnie, jakby nie chciała obudzić ziemi.
Tłum ludzi był tylko tłem,
przez które płynęła z myślami wysoko w obłokach.
Mrok zaglądał jej w twarz,
szukając pęknięć lub cienia lęku.
Znalazł jedynie dumę i spokój kogoś,
szukając pęknięć lub cienia lęku.
Znalazł jedynie dumę i spokój kogoś,
kto potrafi odejść z klasą.
Bez niepotrzebnych narzekań,
bez oskarżeń rzucanych pod nogi przechodniów,
że los jest zły, że życie nie tak miało wyglądać.
Nie każda z nas odnajdzie w sobie tę ciszę.
Ona jest inna.
15.09.2026 Mojej "M"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz