×

Gdy grzyby same wskakują na bagażnik...




Gdy grzyby same wskakują na bagażnik...


Miała być zwykła, spokojna rowerowa przejażdżka. Kilka kilometrów dla zdrowia, przewietrzenie głowy i czysty relaks w otoczeniu natury. Plan był prosty: trzymać kierownicę, kręcić pedałami i cieszyć się szumem drzew. Życie (a właściwie las) miało jednak wobec mnie zupełnie inne plany.
Skończyło się na tym, że zaliczyłam 2 w 1 – i rower, i grzybobranie! Najlepsze w tym wszystkim jest to, że wcale nie trzeba było ich szukać. Nie było przedzierania się przez gęste zarośla, chodzenia ze schyloną głową ani misternego przeczesywania mchu. Wystarczyło po prostu jechać i w trakcie jazdy zerkać na pobocza leśnej drogi. Co chwilę zza trawy machał do mnie jakiś borowik, podgrzybek albo miodówka, bezwstydnie rosnący tuż przy samej drodze. Grzyby dosłownie same wskakiwały mi na bagażnik! He he he.... Po kilku kilometrach moja sakwa rowerowa i reklamówka wypełniły się po brzegi, a powrót do domu z reklamówką uwieszoną na kierownicy był nie lada wyczynem logistycznym. 
Morał z dzisiejszego dnia? Jesienią do lasu nigdy nie zabieraj samego roweru, pamiętaj też o koszyku. 





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger