×

Między Oddechami

Między Oddechami

Pomiędzy „było” a „będzie” rozciąga się cisza,
Gdzie zegar serca nagle gubi rytm i staje.
To nie jest mrok, którego lęk się w ciemni doszukał,
Lecz białe światło, co duszę jak magnes wyjmuje z tkanek.
Ciało zostaje na dole – ciężki, znajomy płaszcz,
Zbyt ciasny nagle dla kogoś, kto właśnie urósł o wieczność.
Słowa lekarzy to tylko daleki, podwodny szum,
Gdy Ty dryfujesz tam, gdzie kończy się lęk i bezpieczność.
Tamta Strona
Horyzont bez końca: Nie ma góry ni dołu, tylko spokój bez granic.
Czysta obecność: Wiedza bez słów, pamięć bez żalu i win.
Srebrna nić: Cienka i mocna, co trzyma jeszcze przy ziemi,
Choć chciałoby się biec tam, gdzie nie liczy się godzin ani dni.
Ale nagle – szarpnięcie. Piekący powrót w klatkę żeber,
Prąd, który rozcina ciszę i każe płucom znów kraść tlen.
Oczy otwarte na nowo widzą świat jakby przez szybę,
Wiedząc już, że życie to tylko krótki, piękny sen.
Wracasz ze skarbem, którego nie da się w dłoniach zatrzymać,
Z uśmiechem kogoś, kto zajrzał za kurtynę wielkiej gry.
I choć serce znów bije miarowo, szeptem przypomina:
„Nie bój się końca. Tam, na dnie ciszy, nie ma żadnej mgły”.



Po śmierci klinicznej  27.06.2000  (21.06.2000)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger