Karuzela Wolności
Karuzela Wolności
Wznosi się karuzela, ja z ramionami w górę
Żelazne rumaki rzucają cień chmury
Zaciskam dłoń na pręcie, z sercem, co pęka
Cała ja jestem teraz prędkością, pędem, niepowrotem
Wzlatuję w szalonym, gwiżdżącym piruecie
Wiatr, jak dłoń niewidzialna, muska ją po moim świecie
Żelazne rumaki rzucają cień chmury
Zaciskam dłoń na pręcie, z sercem, co pęka
Cała ja jestem teraz prędkością, pędem, niepowrotem
Wzlatuję w szalonym, gwiżdżącym piruecie
Wiatr, jak dłoń niewidzialna, muska ją po moim świecie
Żadnych barier, okien, ciasnych czterech ścian
Jest tylko wzlot i ten szumiący, mój dziki plan
Karuzela mknie, świat w dole się rozmywa
Każda myśl o więzach w tę przestrzeń odpływa
Już nie ma "muszę", nie ma "powinnam", "stań!"
Tylko ten bezkres, to mojej manii otchłań
Jest tylko wzlot i ten szumiący, mój dziki plan
Karuzela mknie, świat w dole się rozmywa
Każda myśl o więzach w tę przestrzeń odpływa
Już nie ma "muszę", nie ma "powinnam", "stań!"
Tylko ten bezkres, to mojej manii otchłań
Otwieram krzesełko, z gestem lekkomyślnym
Zapraszam otchłań tym ruchem rozmyślnym
Nie ma powrotu, nie ma już półśrodków, nie!
Niech Mania w całości porwie teraz mnie!
To ona jest siłą, dziką chęcią palącą
To jej wiatr wolności w twarz mi dmący
Zapraszam otchłań tym ruchem rozmyślnym
Nie ma powrotu, nie ma już półśrodków, nie!
Niech Mania w całości porwie teraz mnie!
To ona jest siłą, dziką chęcią palącą
To jej wiatr wolności w twarz mi dmący
Spełniona w tym pędzie, niepokorna, nieznana
Przez karuzelę ku niebu – porwana, kochana
Żadne ściany mnie nie złapią, żaden sufit nie uwięzi
Tylko ten trans lotu, co od trosk mnie odpręży
Jestem w rękach żywiołu, jestem jego spełnieniem
Tylko w tym szaleństwie odnajduję istnienie
Przez karuzelę ku niebu – porwana, kochana
Żadne ściany mnie nie złapią, żaden sufit nie uwięzi
Tylko ten trans lotu, co od trosk mnie odpręży
Jestem w rękach żywiołu, jestem jego spełnieniem
Tylko w tym szaleństwie odnajduję istnienie
I śmieje się głośno, w szumie stali i drewna
Bo to jest dom Manii, ta chwila konieczna
Niech karuzela kręci się szybciej, niech wyżej się wzniesie
Niech ten wiatr swobody wszystkie smutki zniesie!
Bo to jest dom Manii, ta chwila konieczna
Niech karuzela kręci się szybciej, niech wyżej się wzniesie
Niech ten wiatr swobody wszystkie smutki zniesie!
I choć maszyna zwalnia, ja wciąż pędzę duchem
Na nowa stworzona, na krawędzi niebytu
Świat mi nieznany otwieram grawitacji kluczem
Nie chcę już nigdy na ziemię nie powrócić
Łańcuchy w dole brzęczą na pożegnanie,
Ich dźwięk wreszcie niknie w przestworzy oceanie
Na nowa stworzona, na krawędzi niebytu
Świat mi nieznany otwieram grawitacji kluczem
Nie chcę już nigdy na ziemię nie powrócić
Łańcuchy w dole brzęczą na pożegnanie,
Ich dźwięk wreszcie niknie w przestworzy oceanie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz