Dziecko w szafie
Dziecko w szafie
W moich oczach lśni blask, którego świat nie rozumie,
Gdy stoję tak cicho w pędzącym wciąż tłumie.
Lecz gdy tylko lęk chłodną dłonią mnie dotknie,
Zamykam swe serce, uciekam kłopotnie.
Gdy stoję tak cicho w pędzącym wciąż tłumie.
Lecz gdy tylko lęk chłodną dłonią mnie dotknie,
Zamykam swe serce, uciekam kłopotnie.
Jak dziecko, co chowa się w szafie przed cieniem,
Ja biegnę tam, gdzie władam każdym zdarzeniem.
Buduję mosty z mgły i miękkiego światła,
Tam każda przeszkoda wydaje się łatwa.
Ja biegnę tam, gdzie władam każdym zdarzeniem.
Buduję mosty z mgły i miękkiego światła,
Tam każda przeszkoda wydaje się łatwa.
Uciekam w krainę, gdzie ból nie ma wstępu,
Gdzie nie ma pośpiechu, ocen i lęku.
To mój bezpieczny azyl, poduszek sterta,
Gdzie rzeczywistość to marna oferta.
Gdzie nie ma pośpiechu, ocen i lęku.
To mój bezpieczny azyl, poduszek sterta,
Gdzie rzeczywistość to marna oferta.
Choć stopy mam tutaj, na twardym chodniku,
Ja błądzę po niebie w gwiezdnym rydwaniku.
Bo gdy świat jest za głośny i rani zbyt szczerze,
Zmieniam się w kogoś, kto w magię znów wierzy.
Ja błądzę po niebie w gwiezdnym rydwaniku.
Bo gdy świat jest za głośny i rani zbyt szczerze,
Zmieniam się w kogoś, kto w magię znów wierzy.
Nie winię się za to – ten świat bywa srogi,
A ja tylko szukam mniej ostrej drogi.
Mała dziewczynka w dorosłym człowieku,
Szukająca schronienia w wyobraźni leku.
A ja tylko szukam mniej ostrej drogi.
Mała dziewczynka w dorosłym człowieku,
Szukająca schronienia w wyobraźni leku.
9 .09.2020
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz