Wychodzę
Wychodzę
Wychodzę.
Zamykam ciężkie drzwi,
zostawiam w przedpokoju kurz codzienności.
Potrzebuję przestrzeni bez ścian.
Zamykam ciężkie drzwi,
zostawiam w przedpokoju kurz codzienności.
Potrzebuję przestrzeni bez ścian.
Teraz twoja kolej.
Ucisz ten jazgot, wysoki ton,
który wwierca się w skronie jak zimne dłuto.
Rozluźnij obręcz – zaciska się ciaśniej
z każdym zbędnym pytaniem.
Ucisz ten jazgot, wysoki ton,
który wwierca się w skronie jak zimne dłuto.
Rozluźnij obręcz – zaciska się ciaśniej
z każdym zbędnym pytaniem.
Zabierz stąd sekcje zwłok
moich własnych myśli.
Dość jałowych psychoanaliz,
rozbierania lęku na części,
szukania źródeł w wyschniętym korycie.
moich własnych myśli.
Dość jałowych psychoanaliz,
rozbierania lęku na części,
szukania źródeł w wyschniętym korycie.
Chcę tylko iść.
Czuć rytm kroków zamiast pulsu bólu.
Patrzeć na drzewa, które po prostu są –
nie będąc metaforą moich porażek.
Czuć rytm kroków zamiast pulsu bólu.
Patrzeć na drzewa, które po prostu są –
nie będąc metaforą moich porażek.
Daj mi luksus nieobecności w sobie.
Wycisz głosy.
Zgaś światło w pokoju przesłuchań.
Wycisz głosy.
Zgaś światło w pokoju przesłuchań.
Ja tylko
potrzebuję
spokoju.
potrzebuję
spokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz