Ogród Dwóch Cieni
Ogród Dwóch Cieni
Jesteś ze mną znów, pośród zieleni,
patrzysz na mnie niemymi oczami.
W tym słońcu, co się w liściach mieni,
stoisz nieruchomo pomiędzy kwiatami.
Boję się ciebie w tym jasnym ogrodzie,
gdzie wszystko rośnie, a Ty trwasz w bezruchu.
Jak zimny kamień w gorącej wodzie,
obca obecność w moim własnym duchu.
Obawiam się jutra pod niebem błękitnym,
że staniesz się bardziej prawdziwa niż ja.
Ty – w sukni z wiatru, w milczeniu okrutnym,
ja – tylko lęk, co w cieniu się chowa.
Kwitną jabłonie, lecz ja ich nie czuję,
widzę cię tylko przez gęstą mgłę.
Twój niemy wzrok mi świat cieniuje,
i w ogrodzie własnym gubię się.
patrzysz na mnie niemymi oczami.
W tym słońcu, co się w liściach mieni,
stoisz nieruchomo pomiędzy kwiatami.
Boję się ciebie w tym jasnym ogrodzie,
gdzie wszystko rośnie, a Ty trwasz w bezruchu.
Jak zimny kamień w gorącej wodzie,
obca obecność w moim własnym duchu.
Obawiam się jutra pod niebem błękitnym,
że staniesz się bardziej prawdziwa niż ja.
Ty – w sukni z wiatru, w milczeniu okrutnym,
ja – tylko lęk, co w cieniu się chowa.
Kwitną jabłonie, lecz ja ich nie czuję,
widzę cię tylko przez gęstą mgłę.
Twój niemy wzrok mi świat cieniuje,
i w ogrodzie własnym gubię się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz