Azyl dla marzeń
Azyl dla marzeń
Lećcie w chmury, moje sny,
odpłyńcie w dalekie błękity.
Otwieram dłonie – niech was niesie
ten ruch, co wzrok nasyca.
odpłyńcie w dalekie błękity.
Otwieram dłonie – niech was niesie
ten ruch, co wzrok nasyca.
Może tam, gdzie niebo tka losy,
odnajdziecie jasność.
Szukajcie brzegu, co daje schronienie,
niedostępni dla czyichś stóp.
odnajdziecie jasność.
Szukajcie brzegu, co daje schronienie,
niedostępni dla czyichś stóp.
Wznieście twierdzę z obłoków,
strzeżcie radości z uporem.
Karmiłam was łzą własną,
niech teraz przytuli was świat.
strzeżcie radości z uporem.
Karmiłam was łzą własną,
niech teraz przytuli was świat.
Jesteście owocem dojrzałym,
co musi w końcu spaść z drzewa.
Będę dumna z was – moich dzieci –
widząc waszą lekkość.
co musi w końcu spaść z drzewa.
Będę dumna z was – moich dzieci –
widząc waszą lekkość.
Tam, gdzie nie sięga pogarda,
ani chłód, ani twarda ręka.
ani chłód, ani twarda ręka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz