Ten jeden świt
Ten jeden świt
Choć raz nie uciec przed własnym spojrzeniem,
Gdy w lustrze rano lęk cicho osiada.
Nie pytać świata, co jest urojeniem,
I co wypada, a co nie wypada.
Gdy w lustrze rano lęk cicho osiada.
Nie pytać świata, co jest urojeniem,
I co wypada, a co nie wypada.
Być jak ta rzeka, co nurt swój rozumie,
Nie chcąc być morzem ani kroplą deszczu.
Uciszyć tętno w codziennym szumie,
Zasnąć bez walki w kojącym bezkresie.
Nie chcąc być morzem ani kroplą deszczu.
Uciszyć tętno w codziennym szumie,
Zasnąć bez walki w kojącym bezkresie.
Dzień bez maski
Bez echa cudzych słów w pustym pokoju,
Bez szukania winy w każdym swoim geście.
W najzwyklejszym, kruchym i świętym spokoju,
Być wreszcie sobą – tu, w konkretnym mieście.
Bez szukania winy w każdym swoim geście.
W najzwyklejszym, kruchym i świętym spokoju,
Być wreszcie sobą – tu, w konkretnym mieście.
Niech zegar tyka, lecz nie dla pośpiechu,
Niech kawa smakuje tym, czym jest naprawdę.
Wziąć jeden głęboki, wolny haust oddechu
I poczuć: „Jestem. To zupełnie trafne”.
Niech kawa smakuje tym, czym jest naprawdę.
Wziąć jeden głęboki, wolny haust oddechu
I poczuć: „Jestem. To zupełnie trafne”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz