Właściwa miara
Właściwa miara
Stoję na krawędzi, tam gdzie kończy się ląd,
a zaczyna pokora.
Wszystkie góry, które usypałam w myślach,
szczyty lęków i monumentalne żale,
karłowacieją pod ciężarem błękitu.
To nie jest ucieczka,
choć stopy zostawiają świat za plecami.
To powrót.
Wobec bezmiaru wody
rozpacz traci swój ciężar właściwy,
a duma staje się tylko drobiną soli na policzku.
Tu, w huku przypływu,
odnajduję właściwe proporcje –
jestem tylko kropką na horyzoncie,
a jednak, po raz pierwszy,
oddycham w pełni.
a zaczyna pokora.
Wszystkie góry, które usypałam w myślach,
szczyty lęków i monumentalne żale,
karłowacieją pod ciężarem błękitu.
To nie jest ucieczka,
choć stopy zostawiają świat za plecami.
To powrót.
Wobec bezmiaru wody
rozpacz traci swój ciężar właściwy,
a duma staje się tylko drobiną soli na policzku.
Tu, w huku przypływu,
odnajduję właściwe proporcje –
jestem tylko kropką na horyzoncie,
a jednak, po raz pierwszy,
oddycham w pełni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz