Jesteś echem moich lęków
Jesteś echem moich lęków
Szkło pękło bezgłośnie, choć obraz trwa dalej,
stoisz tam, gdzie kończy się mój własny brzeg.
Masz moje oczy, lecz patrzysz z oddali,
jakbyś znała na pamięć mój każdy oddech.
stoisz tam, gdzie kończy się mój własny brzeg.
Masz moje oczy, lecz patrzysz z oddali,
jakbyś znała na pamięć mój każdy oddech.
Nie jesteś odbiciem, bo nie powtarzasz ruchu,
gdy ja drżę z zimna, ty trwasz w martwej ciszy.
Jesteś szeptem, co utknął w samym środku uchu,
którego nikt inny, prócz mnie, nie usłyszy.
gdy ja drżę z zimna, ty trwasz w martwej ciszy.
Jesteś szeptem, co utknął w samym środku uchu,
którego nikt inny, prócz mnie, nie usłyszy.
Dwa światy pod jedną skórą
Ty – chłodna i gładka jak tafla jeziora,
Ja – rozmyta smuga, co boi się dnia.
Ty – moja duma, co zawsze jest pora,
Ja – tylko strach, co w kącie się tli i łka.
Ty – chłodna i gładka jak tafla jeziora,
Ja – rozmyta smuga, co boi się dnia.
Ty – moja duma, co zawsze jest pora,
Ja – tylko strach, co w kącie się tli i łka.
Dzieli nas przepaść, choć stopy te same,
deptasz me ślady, nie zostawiając znaku.
Jesteś mą twarzą włożoną w złą ramę,
cieniem, co wyrósł na kruchym kręgu maku.
deptasz me ślady, nie zostawiając znaku.
Jesteś mą twarzą włożoną w złą ramę,
cieniem, co wyrósł na kruchym kręgu maku.
Pytam cię: która z nas naprawdę tu stoi?
A która jest tylko powidokiem bólu?
Ty milczysz, bo wiesz, że to mnie się boli
ten świat, w którym obie szukamy azylu.
A która jest tylko powidokiem bólu?
Ty milczysz, bo wiesz, że to mnie się boli
ten świat, w którym obie szukamy azylu.
Jesteś echem moich lęków, co nabrało ciała,
stoisz obok, patrząc, jak powoli znikam.
Gdybyś chociaż raz głośno zapłakała,
może wiedziałabym, kogo dotykam.
stoisz obok, patrząc, jak powoli znikam.
Gdybyś chociaż raz głośno zapłakała,
może wiedziałabym, kogo dotykam.
Druga Ja

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz