×

Jesteś echem moich lęków



Jesteś echem moich lęków

Szkło pękło bezgłośnie, choć obraz trwa dalej,
stoisz tam, gdzie kończy się mój własny brzeg.
Masz moje oczy, lecz patrzysz z oddali,
jakbyś znała na pamięć mój każdy oddech.

Nie jesteś odbiciem, bo nie powtarzasz ruchu,
gdy ja drżę z zimna, ty trwasz w martwej ciszy.
Jesteś szeptem, co utknął w samym środku uchu,
którego nikt inny, prócz mnie, nie usłyszy.

Dwa światy pod jedną skórą
Ty – chłodna i gładka jak tafla jeziora,
Ja – rozmyta smuga, co boi się dnia.
Ty – moja duma, co zawsze jest pora,
Ja – tylko strach, co w kącie się tli i łka.

Dzieli nas przepaść, choć stopy te same,
deptasz me ślady, nie zostawiając znaku.
Jesteś mą twarzą włożoną w złą ramę,
cieniem, co wyrósł na kruchym kręgu maku.

Pytam cię: która z nas naprawdę tu stoi?
A która jest tylko powidokiem bólu?
Ty milczysz, bo wiesz, że to mnie się boli
ten świat, w którym obie szukamy azylu.

Jesteś echem moich lęków, co nabrało ciała,
stoisz obok, patrząc, jak powoli znikam.
Gdybyś chociaż raz głośno zapłakała,
może wiedziałabym, kogo dotykam. 










Druga Ja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Sielskagosia , Blogger