Azyl
Azyl
Niezbadana ciszy przestrzeń,
azyl kojący,
co troski rozmywa i myśli porzuca,
kradnąc nas rzeczywistości.
To miejsce wiecznych ucieczek,
świetliste oblicze niekończących się pielgrzymek,
którego mrok nigdy nie dotknie.
Choć słońca brak – oślepia,
a niebo ugina się pod ogromem bieli.
Jasność przechadza się porankiem,
który trwa tu bez końca.
Wiosna szaleje, lato rozkwita,
zimy nie widziałem od lat.
Deszczu nie czułem,
wiatr mnie nie gnębił.
Tylko jakoś... zimno.
azyl kojący,
co troski rozmywa i myśli porzuca,
kradnąc nas rzeczywistości.
To miejsce wiecznych ucieczek,
świetliste oblicze niekończących się pielgrzymek,
którego mrok nigdy nie dotknie.
Choć słońca brak – oślepia,
a niebo ugina się pod ogromem bieli.
Jasność przechadza się porankiem,
który trwa tu bez końca.
Wiosna szaleje, lato rozkwita,
zimy nie widziałem od lat.
Deszczu nie czułem,
wiatr mnie nie gnębił.
Tylko jakoś... zimno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz