Brzeg wybaczenia
Brzeg wybaczenia
Gdy opadł pył słownych uderzeń,
a horyzont przestał płonąć gniewem,
stanęliśmy na brzegu siebie.
Dwie połówki, dotąd spójne,
teraz ostre i obce.
a horyzont przestał płonąć gniewem,
stanęliśmy na brzegu siebie.
Dwie połówki, dotąd spójne,
teraz ostre i obce.
Pustka między nami urosła w milczenie,
ciężkie od niewypowiedzianych żali.
Wstyd kładł się cieniem na twarzach,
paraliżując każde zbędne słowo,
aż do bólu, aż do granic tchu.
Wstyd kładł się cieniem na twarzach,
paraliżując każde zbędne słowo,
aż do bólu, aż do granic tchu.
I wtedy, z głębi pękniętego serca,
dobiegł nas szept łagodniejszy od wiatru.
To nie był już krzyk, lecz spokojna fala,
wezbrana w potokach dawnych przysiąg.
Cichy rytm, który znów zaczął nas sklejać
prostym wyznaniem, że to wciąż... miłość.
dobiegł nas szept łagodniejszy od wiatru.
To nie był już krzyk, lecz spokojna fala,
wezbrana w potokach dawnych przysiąg.
Cichy rytm, który znów zaczął nas sklejać
prostym wyznaniem, że to wciąż... miłość.
13.08.2025
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz